Miesiąc: styczeń 2026

W sobotę, 31 stycznia 2026 r. wyruszy do Tulec “77 Piesza Pielgrzymka o przywrócenie Mszy Św. w rycie rzymskim”

W sobotę 31 stycznia 2026 r., jak Pan Bóg da, po rannej Mszy Św. w rycie rzymskim (odprawionej o godz. 6:00, w domowej kaplicy w Baranowie przy Placu Zmartwychwstania 1) Ks. Michał Woźnicki SDB wraz z wiernymi katolikami uda się do Poznania, na Wroniecką 9, skąd wyruszy “77 Piesza Pielgrzymka o przywrócenie Mszy Św. w rycie rzymskim do naszego salezjańskiego kościoła przy Wronieckiej 9 w Poznaniu”.

Trasa prowadzi spod salezjańskiego kościoła pw. NMP Wspomożycielki Wiernych do Sanktuarium Matki Boskiej w Tulcach (ok. 17 km).

Więcej na temat Pieszych Pielgrzymek do Tulec w zakładce Pielgrzymki. 

Kolędowa wizyta duszpasterska w okolicy Wrocławia

30 stycznia Ks. Michał Woźnicki SDB udał się z kolędową wizytą duszpasterską w okolicach Wrocławia- do Pana Marcina.

Po zakończonej kolędzie Ks. Woźnicki udał się wraz z panem Marcinem i panem ministrantem aby obejrzeć budowany nowy kościół FSSPX.
Kapłan następnego dnia mówił od ambony m.in:

“Pojechaliśmy po kolędzie- dzielnica Wrocławia
[Brochów] (…) ul. Opolska w kierunku Oławy (…). Nowo budowany, stojący już, kościół Kapłańskiego Bractwa Św. Piusa X (…).
Bogu niech będą dzięki.
Będą mieli wierni z Wrocławia- katolicy- na katolicką Mszę, gdzie pójść.
No bo w tych wszystkich wrocławskich starych kościołach, za sprawą posoborowych hierarchów, miejsca dla Mszy Św. w rycie rzymskim nie ma.
No a to miejsce obecne (…), blisko Nadodrza (…) do odprawiania Mszy(…) na pewno nie jest tym, czym jest kościół.
Więc Bogu niech będą dzięki. Radość, że powstaje takie miejsce, że kapłani Kapłańskiego Bractwa postawili, stawiają ten kościół (…)
Radość, że spośród wiernych, którzy dziś chodzą do Oratorium Św. Józefa, gdzie duszpasterzuje Ks. Jacek Bałemba, są ci, którzy się cieszą, że Bractwo stawia, postawiło kościół.
Bogu niech będą dzięki. Radość było też być [tam] wczoraj…”

Cała wypowiedź Kapłana na początku kazania z 31.01.2026r.– do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

Człowiek winien był umierać w wierze swoich ojców, jeżeli ta wiara jest objawioną. 30.01.2026r.

29 stycznia 2026,r., Ksiądz Michał Woźnicki SDB, odprawił w rycie rzymskim Mszę Św. Requiem za śp. Marię- ciocię pana ministranta. Kapłan wygłosił kazanie: ““– do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

W kazaniu, nawiązując do czytania, Kapłan mówił m.in:
” Apostoł poucza w Liście do Tesaloniczan: “Nie chcemy, byście wiedzieć nie mieli o tych, co zasnęli, abyście się nie smucili, jak inni, którzy nadziei nie mają”. Inny smutek tych, którzy nadzieję mają, inny smutek tych, którzy nadziei nie mają.
Ważne jest by nadzieja była oparta o prawdziwą Wiarę, wyrażała, chciała wyrażać prawdziwą miłość.(…)”

“Człowiek winien był umierać w wierze swoich ojców, jeżeli ta wiara jest objawioną. Jeżeli nie jest objawioną- miał całe życie na to, żeby rozpoznać, odrzucić: to fałsz, to grzech.(…)
Jest obowiązek wyznawania prawdziwej Wiary. Jak rodzic dał się zwieźć, to muszę rodzica ciągnąć do Wiary, która była jego wiarą chrzcielną, w niej chcieć pochować rodzica. W tej wierze, żeby odprawiona była Msza.
Śp. Marii rodzice dali imię Maria ale Pan Bóg jej pobłogosławił. Dał dzieci, wśród nich syn- kapłan. Jaką synuś za mamusię odprawił już mszę? Złożył Najświętszą Ofiarę czy posoborową ucztyjkę (…) bo w takim też upodobanie znalazła śp Maria?…”

Dzisiaj akt miłosierdzia wobec Marii Kłosowskiej: Najświętsza Ofiara Mszy Św. w rycie rzymskim, która była Mszą jej dzieciństwa, odrzuconą przez nią w sercu, bo nie postrzegła posoborowych zmian, jako zagrożenie dla Wiary, popłynęła z prądem i z tym prądem dalej synuś płynie- proboszcz …”

“…jest poważny obowiązek pomyślenia: jak nas pochowają? Na katolickiej Mszy? Katolicki kapłan nas odprowadzi czy posoborowy fircyk…?”

W połączeniu z Mszą Św. w rycie rzymskim, Kapłan wraz z wiernymi odmówił w stałych intencjach, przypadające na ten dzień, tajemnice Różańca wraz z innymi modlitwami – do odsłuchania tutaj.

Tego dnia Ksiądz Woźnicki odczytał też (dodając swoje komentarze) kolejny fragment, wydanego nakładem Towarzystwa Świętego Michała Archanioła w Miejscu Piastowym, w 1939 roku, Apologetycznego Katechizmu Katolickiego autorstwa Ks. Walentego Gadowskiego, a także kolejny fragment lektury duchowej: Reginald Merie Garrigou- Lagrange OP “Trzy okresy Życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie”.

Apologetyczny Katechizm Katolicki. 84 Kościelny hymn uwielbienia Boga. – do odsłuchania tutaj.

Pytanie: do kogo przyzna się Św. Franciszek Salezy, do kogo przyzna się Abp Lefebrve? 29.01.2026r.

29 stycznia 2026,r., w Św. Franciszka Salezego, Biskupa, Wyznawcy i Doktora, Ksiądz Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w domowej kaplicy przy Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie, wygłosił kazanie: “Do kogo przyzna się Św. Franciszek Salezy, do kogo przyzna się Abp Lefebrve?“– do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

W kazaniu Kapłan mówił m.in:
” SDB – Salezjanie Don Bosco. Salezjanie- od Świętego Franciszka Salezego (…)
Św. Franciszek Salezy wliczał się w to grono świętych, o których formatorzy w seminarium [salezjańskim] mówili, że w pewien sposób wyprzedził Sobór.
To znaczy: to co się dokonało na Vaticanum Secundum, że on już wcielił w życie.(…)
Dla posoborowców stał się takim wygodnym świętym, szczęśliwie i proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny w XVII wieku, ale potem ogłoszenie Doktorem Kościoła, patronem mediów- dziennikarzy katolickich- to wszystko się dokonuje w XIX wieku przez Piusa IX i ostatecznie też przez Piusa XI (…)
Gdyby był rzeczywiście, w jakiś sposób, uprzedził Sobór Watykański II, no to musiałby mieć ducha rewolucyjnego . Gdyby miał ducha rewolucyjnego- nie byłby prawdziwym świętym(…)


Dalej Kapłan m.in odczytał z mszalika fragment notki o Św. Franciszku:
“… wysłany by głosić Słowo Boże wśród kalwinów w Chablau nawrócił ok. 72 tysiące dusz do wiary katolickiej”

Następnie, po odczytaniu z “Żywotów Świętych Pańskich” Ojca Prokopa Kapucyna, żywot Św.Franciszka Salezego, Ks Woźnicki mówił m.in:
“… powołują się (…) moi bracia, na Św. Jana Bosko, na Św. Franciszka Salezego.
Co trzymało jego życie? Jego pobożność co kształtowało? (…)
Gdyby dzisiaj żył- nie odprawiałby nowej mszy. Chcąc być świętym, musiałby się temu sprzeciwić (…) Nie mógłby uróść jako święty, którym był- na zgniłym pokarmie.
Po co miał nawracać kalwinów? Szedłby do nich z dialogiem…
Wielu się dzisiaj do Świętego Franciszka Salezego przyznaje, bo jego pobożność jest atrakcyjna (…): Salezjanie, inni, Wizytki ale pytanie: czy do nich by się przyznał Święty Franciszek Salezy? Ja mówię; “Nie”. Nie przyznałby się do tych, którzy nie stoją przy doktrynie Soboru [Trydenckiego], przy której on stał, i nie przyznałby się do tych, którzy nie stoją przy Najświętszej Ofierze Mszy Św., którą sprawował…”


Następnie, w kwestii tego “przyznania”, Ks. Woźnicki snuł dalszą refleksję mówiąc m.in:

“Pozostaje pytanie, w rocznicę od śmierci śp. Biskupa Richarda Nelsona Williamsona, wyświęconego wraz z Biskupem Tissier de Mallerais – nieboszczykiem, żyjący wciąż Bp Fellay, Bp Galarreta no i ostatnie wiadomości, że (…) gotowi są już święcić następnych biskupów bez zgody Watykanu, gdyby tak było.
Jest proste pytanie: (…) tylu się przyznaje do Abp Lefebrve: Ks. Stehlin się przyznaje, inni się przyznają. A do kogo się przyzna Arcybiskup Lefebrve?
Czy aby nie jest tak, że przyzna się do tego syna, którego święcił, którego grób gdzieś tam nad Kanałem La Manche, na cmentarzu katolickim.
Pytanie: czy już tam tabliczka jest? Czy Ksiądz Biskup Stobnicki mógł już tam tabliczkę powiesić? (…), czy [grób] jest w ukryciu i jak się tam wejdzie to strażnik z cmentarza przyleci, dopyta i: “zmiatać (…), bo tutaj nic nie macie do szukania”.
Do kogo się przyzna Arcybiskup Lefebrve? Do każdego z tych, których wyświęcił?
Czy może się przyzna do tego, który rok temu umierał- w Świętego Franciszka Salezego…”


W połączeniu z Mszą Św. w rycie rzymskim, Kapłan wraz z wiernymi odmówił w stałych intencjach, przypadające na ten dzień, tajemnice Różańca wraz z innymi modlitwami w tym z modlitwą za zmarłego przed rokiem śp. Ks. Bpa Richarda Nelsona Williamsona – do odsłuchania tutaj.

Po Mszy Św. wierni mogli ucałować, otrzymane od Państwa Sproskich, relikwie Św. Franciszka Salezego.

Tego dnia Ksiądz Woźnicki odczytał też (dodając swoje komentarze) kolejny fragment, wydanego nakładem Towarzystwa Świętego Michała Archanioła w Miejscu Piastowym, w 1939 roku, Apologetycznego Katechizmu Katolickiego autorstwa Ks. Walentego Gadowskiego, a także kolejny fragment lektury duchowej: Reginald Merie Garrigou- Lagrange OP “Trzy okresy Życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie”.

Apologetyczny Katechizm Katolicki. 227 Kto jest pobożnym? – do odsłuchania tutaj.

Jakość naszego świadectwa sprawdza się wobec Pana Boga i … wobec wroga. 28.01.2026r. Św. Piotra Nolasko wyznawcy

28 stycznia 2026,r., w Św. Piotra Nolasko wyznawcy, Ksiądz Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w domowej kaplicy przy Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie, wygłosił kazanie: “Jakość naszego świadectwa sprawdza się wobec Pana Boga i … wobec wroga.“– do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

Na początku Kazania Kapłan przytoczył fragment czytania – listu Św. Pawła do Koryntian:
“Bracia, staliśmy się dziwowiskiem świata i aniołom i ludziom. Myśmy głupi dla Chrystusa, a wy roztropni w Chrystusie; myśmy słabi, a wy mocni, wyście poważani, a my pogardzani. Aż do tej pory i łakniemy i pragniemy i nadzy jesteśmy i bywamy policzkowani i tułamy się i trudzimy się, pracując własnymi rękami. Złorzeczą nam, a błogosławimy ; prześladują nas, a cierpliwie znosimy; znieważają nas, a my prosimy. Staliśmy się jakby plugastwem tego świata, śmieciem wszystkich, aż dotąd.”

Dalej w kazaniu Ks. Woźnicki mówił m.in:
“Jest moje pytanie do siebie, jak przychodzą jakieś chwile namysłu, pytanie do każdego z czcigodnych wiernych, do pana [ministranta] przede wszystkim:
czy gdybyśmy nie stanęli w sprawie w obronie, o przywrócenie Mszy Św. w rycie rzymskim na Wronieckiej to czy coś z tych doświadczeń, o których mówi Św. Paweł Koryntianom (…) to te doświadczenia byłyby naszym udziałem?(…)
Jakość naszego świadectwa sprawdza się wobec dwóch osób: wobec Pana Boga- tu musimy czekać na Sąd Ostateczny, bo Pan Bóg daje nam okazję wyćwiczenia się w wierności i [druga osoba]- wróg. Czyli te dwa najcenniejsze medale, które, jeśli otrzymamy, nam się przynależą, jeśli zasłużymy to jest- od Pana Boga jeden, a zaraz potem jest od wroga.
Kogo, w czym, ile to coś czynił, jak czynił, przy czym stałeś, nie drażniło od strony tych, którzy są obojętni, którzy są letni, tylko tych, którzy prawdziwie pilnują (…) porządku posoborowego (…)
Te symptomy od wrogów są (…)
Mamy przykład, że Ks. Bp Williamsona swoi wyrzucali z tego tytułu, że prowadził (…) “KOMENTARZE ELEISON”(…)
Ja byłem kiedyś pytany przez Ks. Abp Jana Pawła Lengę: “dlaczego ciebie prześladują, a mnie nie?”- no także z tego powodu, że czym innym jest, jak ksiądz naucza od ambony kazania, a czym innym, jak udziela wywiadu raz na [jakiś czas]…”

“Nam trzeba przy (…) zmaganiu trwać. Jeżeli będzie nas spotykało cokolwiek z tego, co słyszymy tu w czytaniu, w innych- radujmy się i cieszmy, chociaż serce może po ludzku krwawić, ważne żebyśmy u tych, którzy stanęli w imieniu, czy jako wprost wrogowie Boga, Kościoła i nasi nieprzyjaciele, nie kupczyli niezasłużenie miłości, bo zasługujemy na nią od Pana Boga i póki co, oddają nam to wrogowie, przez to, że na pewien sposób się z nami liczą, za co Bogu niech będą dzięki.”


W połączeniu z Mszą Św. w rycie rzymskim Kapłan wraz z wiernymi odmówił część Różańca- jedne tajemnice, dodając codzienne, stałe modlitwy.

Tego dnia Ksiądz Woźnicki odczytał też (dodając swoje komentarze) kolejny fragment, wydanego nakładem Towarzystwa Świętego Michała Archanioła w Miejscu Piastowym, w 1939 roku, Apologetycznego Katechizmu Katolickiego autorstwa Ks. Walentego Gadowskiego, a także kolejny fragment lektury duchowej: Reginald Merie Garrigou- Lagrange OP “Trzy okresy Życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie”.

Apologetyczny Katechizm Katolicki. 83 O pobożności – do odsłuchania tutaj.

W tym dniu, Ksiądz Michał Woźnicki SDB, udał się też z panem ministrantem na modlitwę u drzwi salezjańskiego kościoła przy Wronieckiej 9, ze stałą intencją o przywrócenie Mszy Św. w rycie rzymskim… – do odsłuchania tutaj.


Św. Jan Chryzostom (Złotousty) gromił wszelkie występki bez względu na osoby, które się ich dopuszczały,

27 stycznia 2026,r., w Św. Jana Chryzostoma (Złotoustego), Ksiądz Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w domowej kaplicy przy Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie, wygłosił kazanie: “Kto przemówi do serc władców, poruszy ich serca- władzy duchownej i świeckiej? “– do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

Na początku Kazania Kapłan mówił m.in:

“Złotousty- Jan Złotousty- Św. Jan Chryzostom (…) wyznawca, biskup, doktor, to z ta mentalnością, jako tacy ocaleńcy posoborowia, bardziej ofiary, które za łaską Bożą się wydobywają, jeszcze gdzieś, komuś z nas mogłoby świtać, że jak ktoś, jakoś tak na sposób złotousty się wypowiada, to wszyscy inni głowy schylą, przyjmą naukę, powiedzą “amen” i będą po Bożemu żyć.
Św. Jan Złotousty, nie mówił piękniej niż Pan Jezus.
Od Pana Jezusa się nie nawracali żydzi, tylko zatwardzili swoje serce na dobre.
Więc ten żywot Św. Jana Chryzostoma Złotoustego, w czasach herezji modernizmu, liberalizmu (…) żeby w nas te iluzje, które by się mogły zrodzić, że jeżeli ktoś tam by pięknie mówił, to by dotarł do serc- żeby takie iluzje odrzucać, a jednocześnie być wdzięcznym za słowo każdego biskupa, kapłana, którzy tyle, ile mądrości posiadł, ile talentów otrzymał wykorzystuje by się herezji i heretykom sprzeciwić.
W ostatnim czasie wdzięczność wobec Księdza doktora Olewińskiego za tą ekspertyzę dodaną do listu od pracowników, doktorantów, studentów, absolwentów KUL-u, którzy się sprzeciwiali, sprzeciwili organizowanym już od kilku lat na KUL-u święta chanuki w połączeniu z adwentem. Bogu niech będą dzięki (…) za te słowa, które ostatnio mieliśmy okazję słuchać Ks. Abp-a Carlo Maria Vigano, ostatnio wczoraj, tego pięknego słowa Księdza Biskupa Williamsona”

Następnie Kapłan odczytał z “Żywotów Świętych” Ojca Prokopa Kapucyna, żywot Św. Jana Chryzostoma dodając swoje komentarze.

W żywocie Św. Jana Złotoustego czytamy m.in:

“… w kościele Św. Zofii wyświęcony został na arcybiskupa przez Patriarchę Aleksandryjskiego. Obarczony obowiązkiem tym, w skutek głębokiej pokory przyjął z największym wstrętem, z przekonaniem iż mu nie podoła, święty Jan całą swoją usilność zwrócił ku uświątobliwieniu powierzonej mu trzody i ustalenia w duchowieństwie potrzebnej karności…”

Ksiądz Woźnicki dodawał m.in:
“Ciekawe, czy jak [kard] Rysiu- heretyk, wg słów Św. Pawła mówię i o nim mówię- jako przeklęty, przyjmował arcybiskupstwo krakowskie, czy miał przekonanie, że nie podoła. W czym nie podoła?
Że nie będzie dość żydom usłużny…?”


W kolejnym fragmencie Ojciec Prokop opisuje koleje Św. Jana:

“…Przede wszystkim z największą gorliwością uderzał on na Arianów, ówczesnych najliczniejszych odszczepieńców, a jadem swoich błędów najwięcej dusz wiernych gubiących. Tyle dołożył starania, iż pomimo tego, że oni w Carogrodzie już bardzo byli liczni i wielce się rozwielmożnili w samej stolicy, Cesarz ulegając słusznym Arcybiskupa [Jana Złotoustego] wymaganiom, wskazał ich na wygnanie. Lecz ci za to właśnie poprzysięgli mu zemstę i czyhali tylko na sposobność, aby się go pozbyć. Skorzystali więc z zagniewania się cesarzowej Eudoxyi na świętego Jana, z powodu, że on, na żadne ludzkie nie oglądając się względy upomniał ją za wiele jej nadużyć (…) Wskutek tego wygnanym został nasz Święty z Konstantynopola…”

Dalej Ojciec Prokop opisuje powrót Św. Jana z wygnania:
“Zająwszy na nowo katedrę biskupią Św. Jan, jak przedtem, gromił wszelkie występki”

Ks. Woźnicki dodawał m.in:
“zwróćmy uwagę: “gromił wszelkie występki”. Co dzisiaj hierarchowie kościelni gromią? Którego słyszysz, że gromi? Nie upomina, nie zwraca uwagę, nie prosi. Gromi!

Dalej Kapłan odczytywał:
“…gromił wszelkie występki bez względu na osoby, które się ich dopuszczały, tak i teraz toż samo czynił pełniąc wiernie swój pasterski urząd”

Ks. Woźnicki dodawał m.in:
“(…) Zobacz za co jest ta “złotoustość, co ona faktycznie znaczyła. To nie jest “złotoustość” w rozumieniu posoborowych fircyków, ich ględzenia, ich bełkotu”

Pod koniec kazania Kapłan mówił m.in:
“Ceńmy sobie słowa tych, którzy w tych czasach, w których nam przychodzi żyć, zmagać się o wierność Chrystusowi, przychodzą do nas ze słowem.
Ceńmy sobie słowa Księdza Arcybiskupa Carlo Maria Vigano. Zanośmy przed Panem Bogiem wołanie, by Ci, którzy mają okazję znać, wiedzieć, korzystać z jakieś posługi Księdza Arcybiskupa Jana Pawła Lengi- zatroszczą się , żeby Jego słowa szły w świat, w Polskę. Nie słowa do dziennikarza o anonimowym jakimś imieniu i nazwisku, tylko słowo mówione do wiernych- nauka, kazanie. Obowiązek wiernych, wobec Pasterza, wobec Biskupa…”

List otwarty biskupa Ryszarda Williamsona do biskupa Bernarda Fellay z dnia 19 października 2012 roku dotyczący „wykluczenia” z FSSPX

26 stycznia 2026r. we wspomnienie Św. Polikarpa Biskupa i Męczennika Ksiądz Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w domowej kaplicy przy Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie wygłosił kazanie: “List bpa Williamsona do bpa Fellay z 19.10.2012 r. dot. „wykluczenia” z FSSPX”– do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

W kazaniu Kapłan m.in. odczytał treść Listu bpa Richarda Williamsona do bpa Bernarda Fellay z 19.10.2012 r. dot. „wykluczenia” z FSSPX .
List ten jest do odnalezienia m.in na opublikowanym 11 grudnia 2025r. poście, na profilu “Walka o Wiarę

“List otwarty biskupa Ryszarda Williamsona do biskupa Bernarda Fellay z dnia 19 października 2012 roku dotyczący „wykluczenia” z FSSPX

Ekscelencjo,
Dziękuję za list z 4 października, w którym Ekscelencja informuje mnie na polecenie Rady Generalnej i Kapituły Generalnej o „uznaniu”, „deklaracji” i „decyzji”, że nie jestem już członkiem Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Powody decyzji o wykluczeniu Waszego sługi, jakie Ekscelencja mi przekazał, są następujące: kontynuowanie publikacji Komentarzy Eleison, atakowanie przełożonych Bractwa, prowadzenie niezależnego apostolatu, wspieranie zbuntowanych współbraci, formalne, uparte i uporczywe nieposłuszeństwo, odseparowanie się od Bractwa, brak podporządkowania przełożonym.Czyż wszystkich tych powodów nie można by podsumować jako nieposłuszeństwo? W ciągu ostatnich dwunastu lat sługa Waszej Ekscelencji pewnie wypowiedział słowa i robił rzeczy, które były przed Panem Bogiem niewłaściwe i przesadne, ale myślę, że wystarczyło mu je punkt po punkcie wskazać, aby za nie przeprosił, zgodnie z prawdą i sprawiedliwością. Bez wątpienia zgadzamy się jednak, że główny problem nie tkwi w tych szczegółach, że może być określony jednym słowem: nieposłuszeństwo.Wskażmy zatem od razu, jak wielu mniej lub bardziej przykrym poleceniom Przełożonego Generalnego był niezawodnie posłuszny Wasz sługa. W 2003 roku opuścił ważny i owocny apostolat w USA, by przenieść się do Argentyny. W 2009 roku opuścił stanowisko rektora seminarium i wyjechał z Argentyny, by przez trzy i pół roku próchnieć na londyńskim strychu bez wykonywania funkcji biskupich, do których go nie dopuszczano. Jedyne co mu zostało jako posługa duszpasterska to właściwie cotygodniowe Komentarze Eleison. Odmowa zaprzestania ich publikowania stanowi znaczną część „nieposłuszeństwa”, o które jest oskarżany. Od 2009 roku przełożeni Bractwa nie mają żadnych oporów, by go dyskredytować i obrażać do woli, a członkowie Bractwa na całym świecie są zachęcani, przez ich przykład, do tego samego, jeśli tylko mają na to ochotę. Wasz sługa prawie nie reagował, preferując milczenie zamiast skandalicznych konfrontacji. Można by nawet powiedzieć, że uparcie odmawiał nieposłuszeństwa. Ale zostawmy to, bo to nie jest prawdziwy problem.Gdzie zatem tkwi prawdziwy problem? W ramach odpowiedzi pozwól oskarżonemu przedstawić szybki przegląd historii Bractwa, od którego rzekomo sam się odseparował. Bowiem istota problemu sięga naprawdę daleko wstecz.Począwszy od rewolucji francuskiej pod koniec XVIII wieku, w wielu niegdyś chrześcijańskich państwach zaczął tworzyć się Nowy Porządek Świata, zaprojektowany przez wrogów Kościoła, by wypędzić Boga ze stworzonego przez Niego świata. Najpierw stary porządek, w którym tron wspierał ołtarz, został zastąpiony przez rozdział Kościoła od państwa. W rezultacie społeczeństwo zostało zorganizowane w radykalnie odmienny sposób, co wiązało się z szeregiem trudności dla Kościoła, ponieważ państwo, będące odtąd domyślnie bezbożne, w ostatecznym rozrachunku było zobowiązane do tego, by walczyć z całych sił z religią Boga. Jak można się było spodziewać, masoni przystąpili do zastępowania prawdziwego kultu Pana Boga kultem wolności, a więc kultem, którego narzędziem jest państwo obojętne w sprawach religijnych. W ten oto sposób rozpoczęła się we współczesnych czasach bezwzględna wojna między religią Boga, bronioną przez Kościół katolicki, a religią człowieka, wyzwoloną od Boga i liberalną. Te dwie religie są nie do pogodzenia, jak Pan Bóg i diabeł. Trzeba dokonać wyboru między katolicyzmem a liberalizmem.Jednak człowiek chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Nie chce stawać wobec konieczności dokonania wyboru. Chce mieć jedno i drugie. Dlatego w ślad za rewolucją francuską Félicité de Lamennais wynalazł liberalny katolicyzm i od tego momentu godzenie rzeczy nie do pogodzenia stało się powszechną praktyką w Kościele. W swym miłosierdziu Pan Bóg przez 120 lat dawał Kościołowi szereg papieży, od Grzegorza XVI do Piusa XII, którzy w większości przypadków mieli trzeźwy ogląd rzeczywistości i twardo stąpali po ziemi, ale coraz większa liczba wiernych skłaniała się w stronę niezależności od Boga oraz materialnych przyjemności, które liberalny katolicyzm czyni bardziej przystępnymi. Zepsucie rozprzestrzeniało się, aż zainfekowało biskupów i kapłanów, a wtedy Pan Bóg dopuścił, by wybierali takich papieży, jakich preferowali, a zatem takich, którzy udawali, że są katolikami, a w rzeczywistości byli liberałami, których wypowiedzi mogły brzmieć prawicowo, ale których działania były lewicowe, którzy charakteryzowali się sprzecznościami, dwuznacznością, dialektyką heglowską, krótko mówiąc, kłamstwami. Znajdujemy się w Nowym Kościele Soboru Watykańskiego II.To musiało się tak skończyć. Tylko marzyciel może połączyć to, czego w rzeczywistości połączyć się nie da. Jednak Pan Bóg, jak mówił św. Augustyn, nie opuszcza dusz, które pozostają mu wierne. Dlatego przyszedł z pomocą małej trzódce, która nie chciała brać udziału w cichej apostazji Soboru Watykańskiego II. Powołał pewnego Arcybiskupa, aby przeciwstawił się zdradzie soborowych hierarchów. Będąc realistą, nie pragnął on pogodzenia tego, czego połączyć się nie da, odrzucił mrzonki, Arcybiskup przemawia z jasnością, spójnością i prawdą, które umożliwiają owcom rozpoznanie głosu Boskiego Mistrza. Kapłańskie Bractwo, które założył, by formować prawdziwie katolickich kapłanów, rozpoczynało działalność na małą skalę, ale poprzez swoje zdecydowane odrzucenie soborowych błędów i ich fundamentu w postaci liberalnego katolicyzmu, przyciąga do siebie pozostałych na całym świecie nielicznych prawdziwych katolików i staje się swoistym kręgosłupem całego ruchu w Kościele, który nazwano tradycjonalizmem.Jednak ten ruch jest nie do zniesienia dla dostojników Neo-Kościoła, którzy katolicyzm pragną zastąpić liberalnym katolicyzmem. Wspierani przez media i rządy robią wszystko, co tylko mogą, by zdyskredytować, obrzucić oszczerstwami i usunąć w cień odważnego Arcybiskupa. W 1975 roku Paweł VI nakłada na niego suspensę a divinis, a w 1988 roku Jan Paweł II „ekskomunikuje” go. Jest on wielkim utrapieniem dla soborowych papieży, ponieważ jego głos prawdy demaskuje ich stek kłamstw i zagraża zdradzie, której pragną dopełnić. Pomimo prześladowań, a nawet pomimo „ekskomuniki”, pozostaje niezłomny, podobnie jak znaczna część kapłanów jego zgromadzenia.Dzięki tej wierności wobec prawdy Pan Bóg udziela Bractwu kilkanaście lat wewnętrznego pokoju i zewnętrznego rozkwitu. W 1991 roku umiera wielki Arcybiskup, ale przez kolejne dziewięć lat jego dzieło jest kontynuowane, wierne antyliberalnym zasadom, na których zostało zbudowane. Cóż więc zrobią posoborowi Rzymianie, aby położyć kres temu oporowi? Zamienią kij na marchewkę.W 2000 roku wielka pielgrzymka Bractwa do Rzymu z okazji Roku Jubileuszowego ukazuje w bazylikach i na ulicach Rzymu siłę Bractwa. Rzymianie, czy tego chcą czy nie, są pod wrażeniem. Pewien kardynał zaprasza czterech biskupów Bractwa na wystawny obiad w swoich apartamentach. Trzech z nich przyjmuje zaproszenie. Tuż po tym jakże braterskim spotkaniu kontakty między Rzymem a Bractwem, które przez ostatnie dwanaście lat były zdecydowanie chłodne, odżywają, a wraz z nimi rozpoczyna się potężny proces uwodzenia, można by powiedzieć, za pomocą purpurowych guzików i marmurowych sal.Zaiste kontakty stają się coraz cieplejsze tak szybko, że już pod koniec roku wielu kapłanów i wiernych Tradycji zaczyna się obawiać próby pogodzenia katolickiej Tradycji z liberalnym Soborem. W tamtym momencie do tego jeszcze nie dochodzi, ale język Domu Generalnego Bractwa w Menzingen zaczyna się zmieniać, a przez następne dwanaście lat staje się coraz mniej niechętny wobec Rzymu, a coraz bardziej otwarty na Neo-Kościół, media i świat. Skoro na szczycie Bractwa przygotowywana jest droga do pogodzenia tego, czego pogodzić się nie da, to stosunek kapłanów i wiernych wobec soborowych papieży i soborowego Kościoła, wobec tego, co światowe i liberalne, staje się coraz bardziej łagodny. Ostatecznie, czy współczesny świat, który nas otacza, jest naprawdę tak zły, jak się to wydaje?Ten postęp liberalizmu w Bractwie, dostrzeżony jedynie przez małą część księży i świeckich, a najwyraźniej niezauważony przez większość, stał się oczywisty dla wielu wiosną tego roku, kiedy to po fiasku w 2011 roku rozmów doktrynalnych, które miały pogodzić doktrynę Tradycji i Soboru, katolickie stanowisko Bractwa: „Nie dla porozumienia praktycznego, bez porozumienia doktrynalnego” z dnia na dzień zamieniono na: „Skoro brak porozumienia doktrynalnego, to tak dla porozumienia praktycznego”. W połowie kwietnia Przełożony Generalny zaproponował Rzymowi, jako bazę dla porozumienia praktycznego, dwuznaczny tekst, otwarcie przychylny „hermeneutyce ciągłości”, która jest ulubioną receptą Benedykta XVI właśnie na pojednanie Soboru z Tradycją! „Potrzebujemy nowego sposobu myślenia”, oświadczył Przełożony Generalny w maju podczas spotkania księży Bractwa z dystryktu austriackiego. Innymi słowy, przywódca Bractwa założonego w 1970 roku do stawiania oporu soborowym nowinkom, zaproponował pogodzenie Bractwa z tym Soborem. Dziś Bractwo jest ugodowe. Jutro będzie w pełni soborowe!Aż trudno uwierzyć, że dzieło Arcybiskupa Lefebvre mogło zostać doprowadzone do odrzucenia zasad, na których powstało, ale taka jest uwodzicielska moc fantazji naszego bezbożnego, modernistycznego i liberalnego świata. Niemniej jednak rzeczywistość nie podporządkowuje się kaprysom, a częścią rzeczywistości jest to, że nie można odrzucić zasad fundatora nie niszcząc jednocześnie jego dzieła. Założyciel ma bowiem specjalne łaski, których nie ma żaden z jego następców. Dlatego ojciec Pio, kiedy przełożeni jego zgromadzenia zaczęli je „odnawiać” zgodnie z nowym sposobem myślenia właśnie zakończonego Soboru, wykrzyknął: „Co wy robicie z naszym Założycielem?” Przełożony Generalny, Rada Generalna i Kapituła Generalna Bractwa mogą trzymać w ręku Arcybiskupa Lefebvre jako maskotkę, ale to nie pomoże, jeśli oni wszyscy podzielają ten nowy sposób myślenia, który całkowicie pomija kluczowe powody, dla których założył on Bractwo. Dlatego też, niezależnie od tego, jak dobre byłyby ich intencje, prowadzą Bractwo do ruiny dokonując zdrady, która we wszystkich aspektach analogiczna jest do tej dokonanej na Soborze Watykańskim II.Ale bądźmy sprawiedliwi i oddajmy każdemu to, co mu się należy. Od samego początku tego powolnego upadku Bractwa zawsze byli kapłani i wierni, którzy trzeźwo oceniali sytuację i robili co tylko mogli, by stawiać opór. Wiosną tego roku opór stał się na tyle mocny i liczny, że lipcowa Kapituła Generalna postawiła jednak pewną przeszkodę na drodze do fałszywego porozumienia między FSSPX a Rzymem. Ale czy ta przeszkoda okaże się skuteczna? Można się obawiać, że nie. We wrześniu Przełożony Generalny w obliczu czterdziestu kapłanów Bractwa zgromadzonych na rekolekcjach w Écône przyznał, odnosząc się do swojej polityki wobec Rzymu: „Myliłem się”. Ale kto był winien? „Rzymianie mnie zwiedli”. Stwierdził także, iż ten cały wiosenny kryzys spowodował „wielką nieufność wewnątrz Bractwa”, którą będzie trzeba uleczyć „poprzez czyny, a nie tylko słowa”. Ale czyja to była wina? Mając na uwadze jego działania od września, w tym także list z 4 października, stwierdzić należy, iż obwinia kapłanów i wiernych, którzy nie potrafili zaufać mu, jako swojemu przywódcy. Wygląda na to, że po kapitule, podobnie jak przed nią, nie może znieść żadnego sprzeciwu wobec swojej pojednawczej i soborowej polityki.To jest właśnie prawdziwy powód, dla którego Przełożony Generalny wydawał kilka razy formalne polecenie zamknięcia Komentarzy Eleison. Zaiste Komentarze wielokrotnie krytykowały pojednawczą politykę władz Bractwa wobec Rzymu, tym samym je pośrednio atakując. Jeśli w tej krytyce zdarzyło się, że nie zachowano respektu zwykle należnego z uwagi na urząd czy osobę przełożonych Bractwa, to z całego serca proszę wszystkich dotkniętych o wybaczenie, jednak sądzę, że ktokolwiek przeczytałby poszczególne Komentarze, stwierdzi, iż krytyka i ataki nie były skierowane wobec konkretnych osób, ponieważ sprawy, o które tu chodzi, wykraczają daleko poza kwestie osobiste.Skoro zaś dochodzimy do wielkiego problemu przewyższającego dalece sprawy personalne, to musimy sobie przypomnieć, iż jest nim olbrzymie zamieszanie królujące obecnie w Kościele, które naraża na niebezpieczeństwo wieczne zbawienie niezliczonych dusz. Czyż nie jest obowiązkiem biskupa odkrywanie prawdziwych korzeni tego zamieszania i publiczne ich potępianie? Ilu biskupów na całym świecie widzi sytuację jasno, jak widział Arcybiskup Lefebvre i ilu z nich naucza z odpowiednią jasnością? llu biskupów w ogóle uczy jeszcze katolickiej doktryny? Z pewnością bardzo niewielu. Czy jest to zatem odpowiedni moment, by usiłować uciszyć biskupa, który to robi, a dowodem tego jest liczba dusz, które trzymają się Komentarzy niczym koła ratunkowego? W szczególności czy może chcieć uciszyć go inny biskup, który właśnie musiał przyznać się swoim księżom, że przez wiele lat dał się wodzić za nos w kwestii tych samych wielkich pytań?Podobnie, jeśli ów zbuntowany biskup podjął – po raz pierwszy od niemal czterech lat – niezależny apostolat, czy można go potępiać za to, że przyjął pochodzące spoza Bractwa zaproszenie, by udzielić Sakramentu Bierzmowania i głosić słowa prawdy? Czyż dokładnie to nie jest istotą posługi biskupa? A jeśli oskarżany jest on o to, że jego nauczanie doprowadziło do „zamieszania”, to odpowiedź może być tylko jedna: to, co powiedziano w Brazylii może być ciężkie do zrozumienia tylko dla tych ludzi, którzy podążają za linią, która jest błędem, jak to wyżej przypomniano.Jeśli zarzuca się mu, że sam od lat dystansował się od Bractwa, to prawda jest taka, że dystansował się od ugodowego Bractwa, ale nie od Bractwa Arcybiskupa. Jeśli zaś wydaje się nieposłuszny wobec poleceń wydawanych przez przełożonych Bractwa, to prawda jest taka, że dotyczyło to tylko poleceń sprzecznych z celami, dla realizacji których założone zostało Bractwo. W rzeczywistości, ile jest poleceń, poza nakazem zamknięcia Komentarzy, w stosunku do których można mu zarzucić, że był nieposłuszny w sposób „formalny, uparty i uporczywy”? Czy znalazłoby się choć jedno takie polecenie? Kiedy Arcybiskup odmawiał posłuszeństwa aktom kościelnej hierarchii, które niszczyły Kościół, jego nieposłuszeństwo było pozorne, a nie realne. Podobnie odmowa zamknięcia Komentarzy jest nieposłuszeństwem pozornym, a nie realnym.Zaiste historia się powtarza i diabeł ciągle wraca. Tak, jak wczoraj Sobór Watykański II usiłował pogodzić Kościół katolicki ze współczesnym światem, tak można by powiedzieć, że dziś Benedykt XVI i Przełożony Generalny Bractwa pragną pogodzić Katolicką Tradycję i Sobór, a jutro, jeśli Pan Bóg w międzyczasie nie zainterweniuje, przywódcy Katolickiego Ruchu Oporu mogą próbować pogodzić go z Tradycją w wydaniu soborowym.Mówiąc krótko, Wasza Ekscelencja może iść naprzód i mnie wyrzucić, ponieważ przedstawione powyżej argumenty prawdopodobnie nie przekonają Waszej Ekscelencji, ale będzie to wykluczenie pozorne, a nie realne. Od czasów moich wieczystych oblacji jestem członkiem Bractwa Arcybiskupa. Jestem kapłanem Bractwa od 36 lat. Jestem jednym z jego biskupów, jak Wasza Ekscelencja, od niemal ćwierć wieku. Nie można tego wymazać jednym pociągnięciem pióra. Dlatego pozostaję członkiem Bractwa Arcybiskupa i czekam.Jeśli pozostałbyś wierny dziedzictwu Arcybiskupa, zaś ja sam stałbym się jemu niewierny, wówczas uznałbym prawo do wykluczenia mnie. Lecz fakty są, jakie są. Mam nadzieję, że nie uchybię szacunkowi należnemu urzędowi Waszej Ekscelencji, ale pozwolę sobie zasugerować, że lepiej byłoby dla chwały Bożej, dla zbawienia dusz, dla wewnętrznego pokoju w Bractwie i dla zbawienia własnej duszy, byś zrezygnował z urzędu Przełożonego Generalnego, niż mnie wykluczał. Oby dobry Pan dał Waszej Ekscelencji łaskę, światło i siły potrzebne do dokonania takiego aktu pokory i poświęcenia dla wspólnego dobra wszystkich.Tak, jak przez lata często kończyłem listy, które kierowałem do Waszej Ekscelencji,

Dominus tecum, niech Pan będzie z Tobą.

+ Richard Williamson”


Po odczytaniu treści listu Ks. Woźnicki wskazywał co można odnaleźć w tym liście.
Kapłan wskazywał m.in.:
“postawa cnoty, która pozwala przełożonemu powiedzieć: jak masz tak czynić, to lepiej zrezygnuj, która nie jest wyrazem bezczelności, ale jest wyrazem pokory- uznania prawdy. Tak rzeczy się mają, jak tak masz czynić, to lepiej jest z tego stanowiska schodź.
Ciekawe czy ten list jest znany Księdzu Szymonowi Bańce. I czy mówiąc o posłuszeństwie korporacyjnym, ktoś tu się pod nie nie stosuje, a jeżeli tak, to kto?
Pytanie, spośród kogo, jeżeli ma się to dokonać, będą wybrani, konsekrowani nowi biskupi Bractwa [ Kapłańskiego Św. Piusa X]. Jaką postawę przyjmowali wobec tego co tutaj pisze biskup Williamson w 2012 roku i jaką wobec tych samych faktów, z perspektywy minionych [lat] zajmują dziś. Kto zostanie biskupem…?”

Oktawa Modłów o jedność Kościoła 18-25 stycznia

25 stycznia 2025r. w III Niedzielę po Objawieniu Pańskim Ks. Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w trakcie ogłoszeń odczytał tekst modlitw w ramach wprowadzonej w 1908 r. przez Papieża Św. Pius X, Oktawy Modłów o jedność Kościoła–  do odsłuchania w ogłoszeniach, w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

“Prośmy Boga Wszechmogącego, aby wszyscy pozostający poza prawdziwym Kościołem, a w szczególności wszyscy chrześcijanie, którzy mają błędne pojęcie o Kościele Chrystusowym, poznali, że jedynie ten Kościół Katolicki jest prawdziwym i aby Doń wrócili.

Dziś zaś przede wszystkim módlmy się :

Pierwszy dzień 18 stycznia:
O powrót do Owczarni Piotrowej tych wszystkich “innych owiec”, które nie słuchają Głosu Boskiego Pasterza.

Drugi dzień 19 stycznia:
O powrót do jedności ze Stolicą Apostolską prawosławnego Wschodu.

Trzeci dzień 20 stycznia:
O powrót do jedności z Kościołem anglikanów.

Czwarty dzień 21 stycznia:
O powrót do Kościoła luteranów i innych europejskich protestantów.

Piąty dzień 22 stycznia:
O powrót do Kościoła chrześcijańskich sekt w Ameryce, hodurowców i innych.

Szósty dzień 23 stycznia:
O nawrót do praktyk religijnych wszystkich oziębłych Katolików.

Siódmy dzień 24 stycznia:
O nawrócenie żydów i mahometan.

Ósmy dzień 25 stycznia:
O podbój całego świata Chrystusowi prawdziwemu Bogu i Zbawcy.

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu….

V. Ja tobie powiadam, iżeś ty jest Piotr.
R. A na tej opoce zbuduję kościół mój.
V. Panie, wysłuchaj modlitwy nasze.
R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.

MÓDLMY SIĘ:
Panie Jezu Chryste, któryś rzekł Apostołom: Pokój zostawuję wam, pokój mój daję wam, nie patrz na grzechy nasze, lecz na wiarę Kościoła Twego, i racz go według Twej woli obdarzyć pokojem i zjednoczyć. Który żyjesz i królujesz Bóg po wszystkie wieki wieków. R. Amen.”

Po zakończonej Mszy Św. w rycie rzymskim, Ks. Woźnicki ponownie odczytał, wyznaczoną przez Papieża Piusa X, modlitwę przynależną na dzień 25 stycznia.
Kapłan dalej modlił się m.in słowami:

“Módlmy się też szczególnie za tych, którzy to, bojąc się, wiedząc o sobie, że są żydami, czy to nienawidząc żydów, będąc faktycznie antysemitami, jak kardynał Ryś, wcześniej- jak Wojtyła, wyznają jakieś brednie o tym, że przez odrzucenie Jezusa Chrystusa, żydzi nie złamali, [nie] zniweczyli przymierza, które Bóg z nimi zawarł, którzy mówią o ciągłości tego przymierza, o tym, że żydzi pozostają dalej narodem wybranym, faktycznie za tych biedaków, którzy czy będąc żydami- nienawidzą żydów, boją się swego żydostwa, czy wprost są jako antysemici- kardynał Ryś, którzy nie życzą żydom dobrze, nie chcą aby ich nawracać do jedynej wiary dającej zbawienie, do jedynego Zbawiciela Jezusa Chrystusa za tych biednych antysemitów, wśród których był i Wojtyła, jest Ryś , i są inni.
Na ich intencję: Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison…”

Modlitwy-  do odsłuchania na zakończenie transmisji Mszy Św.- tutaj.

Kazanie Abp Carlo Maria Viganò na II Niedzielę po Objawieniu Pańskim: “Synodalność i czujne oczekiwanie”

24 stycznia 2026r. we wspomnienie Św. Tymoteusza Biskupa i Męczennika Ksiądz Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w domowej kaplicy przy Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie podczas kazania m.in. odczytał tekst kazania JE Ks. Abp Carlo Maria Viganò na II Niedzielę po Objawieniu Pańskim-  do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.
Następnego dnia- w 25 stycznia 2025r. w III Niedzielę po Objawieniu Pańskim Ks. Michał Woźnicki SDB, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, w trakcie kazania powtarzał i wskazywał najważniejsze fragmenty w kazaniu JE Ks. Abp Carlo Maria Viganò na II Niedzielę po Objawieniu Pańskim-  do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.- tutaj.

Treść kazania JE Arcybiskupa Carlo Maria Viganò:


Synodalność i czujne oczekiwanie.
Sobór Watykański II „bezpieczny i skuteczny”

Tytuł mojego wystąpienia pochodzi z wyrażenia „Tachipirina i czujne oczekiwanie”, które włoskie władze narzuciły jako protokół dla wszystkich osób z pozytywnym wynikiem testu na COVID-19 podczas psychopandemii. Rząd nakazał szpitalom i lekarzom wstrzymanie się od leczenia przypadków zapalenia płuc, ograniczając się do podawania paracetamolu i oczekiwania na pogorszenie stanu pacjentów, po czym byli oni przyjmowani na oddział intensywnej terapii, podawani w znieczuleniu i uśmiercani za pomocą wentylacji mechanicznej.

Tytuł „Synodalność i czujne oczekiwanie” nawiązuje zatem do sposobu, w jaki władze wycisnęły maksymalne możliwe szkody z psychopandemicznej farsy, a sposób, w jaki władze kościelne radzą sobie z kryzysem posoborowym.

Trudno uwierzyć, że usunięcie kwestii liturgicznej z dyskusji pierwszego Nadzwyczajnego Konsystorza zwołanego przez Leone i dwóch maszynopisów kardynała Roche’a nie mają ze sobą nic wspólnego. W istocie, można się zastanawiać, czy to nie sam Leone ujawnił Roche’owi linię, którą zamierza kontynuować. Z tego możemy wnioskować, że ograniczenie orzeczenia do Prefekta Konferencji Biskupów jest redukcjonistyczne i mylące; a także, że Prevost uważa Konsystorz za swego rodzaju przedłużenie Synodu Biskupów, któremu synodalnie narzuca decyzje już podjęte gdzie indziej, sprawiając, że wydają się owocem otwartego i szczerego dialogu. Zatem wytyczona linia jest bardzo jasna: nie ma odwrotu, nawet jeśli oznacza to podążanie w kierunku otchłani.

Prawie żaden z członków episkopatu nie wydaje się przejmować myślą, że katastrofa, której jesteśmy świadkami od sześćdziesięciu lat, została sprowokowana i zaaranżowana przez niewiernych duchownych, którzy zostali wyniesieni na najwyższe szczeble hierarchii katolickiej właśnie dlatego, że byli skorumpowani i podatni na szantaż, a zatem mogli zostać wykorzystani do wprowadzenia rewolucji soborowej II w samo serce Kościoła.

To znajduje paralelę z tym, co obserwowaliśmy w środowisku medycznym podczas psychopandemii, kiedy dobrzy specjaliści zostali przyćmieni przez postacie o niewypowiedzianym pochodzeniu, całkowicie podporządkowane firmom farmaceutycznym i interesom tych, którzy w zamian dawali im widoczność, pieniądze i władzę. Zarówno dobrzy duchowni, jak i sumienni lekarze byli marginalizowani, dyskredytowani i wydalani za chęć kontynuowania tego, czego ich nauczono, pod czujnym i nieskorumpowanym autorytetem.

Zdaniem zwolenników rewolucji soborowej, załamanie się powołań kapłańskich i zakonnych, spadek uczestnictwa we Mszy Świętej i sakramentach wśród wiernych, całkowita nieznajomość doktryny chrześcijańskiej i postępująca utrata znaczenia społecznego katolików nie są logicznym i koniecznym skutkiem nagromadzenia błędów doktrynalnych, moralnych, liturgicznych i dyscyplinarnych wprowadzonych przez reformy soborowe, lecz raczej niefortunnym i szczęśliwym zbiegiem okoliczności, podobnym do zgonów osób zaszczepionych po zaszczepieniu eksperymentalną surowicą, której negatywne skutki zostały celowo ukryte. Jeśli nie widzimy jeszcze pozytywnych rezultatów Soboru – słynnej „wiosny soborowej” – a w istocie katastrofa kościelna jest niezaprzeczalna, to dlatego, że Sobór Watykański II nie został wdrożony tak, jak powinien: to właśnie mówił Bergoglio i to powtarza dziś Prevost. W obliczu pogarszającego się i tak już dramatycznego stanu pacjenta, lekarz podaje rzekomy lek w jeszcze większych dawkach i dokłada wszelkich starań, aby uniemożliwić wykrycie leków stosowanych w ramach zdrowej doktryny, zgodnej z nią liturgii i zdrowego kazania, pomimo ich udowodnionej powszechnej skuteczności, dokładnie tak jak stało się z iwermektyną w erze COVID-19.

Roche, Grech i Tucho Fernández (między innymi) to twórcy zatrutego produktu, który, aby przetrwać, musi z konieczności zatrzeć wszelkie możliwe porównania, których sama obecność uwidaczniałaby oszustwo. Zacięta niechęć Roche’a do Mszy Świętej – i do leżących u jej podstaw autorytetów – służy ukryciu przestępczego zamiaru, czyli złośliwości, świadomego pozbawienia Kościoła katolickiego wszelkich zabezpieczeń, które pozwoliłyby mu stawić czoła zagrożeniom i wyzwaniom coraz bardziej wrogiego świata.

Roche, Grech i Tucho Fernández (między innymi) to sprzedawcy zatrutego produktu, który, aby przetrwać, musi z konieczności zatrzeć wszelkie możliwe porównania, ponieważ sama obecność alternatywy uwidoczniłaby oszustwo. Roche doskonale wie – podobnie jak wielu innych prałatów przed nim, nie przypadkiem postawionych na czele ważnych dykasterii – że Sobór Watykański II i reforma liturgiczna są sprzeczne z tym, czego Kościół katolicki nauczał i praktykował przez dwa tysiące lat, i nie do pogodzenia z tym, a wprowadzone zmiany wyrządziłyby bardzo poważne szkody ciału kościelnemu, tak jak organizacje zdrowotne promujące „szczepienia” wiedziały, że podają wysoce szkodliwy lek, który powodowałby bezpłodność, raka, choroby autoimmunologiczne i śmierć. Celem globalistów jest w rzeczywistości wyludnienie planety, a nie dobro wspólne; celem modernistów jest utrata dusz, a nie prowadzenie ich do wiecznego błogosławieństwa. Wrogiem, którego należy obalić, w ich lucyferiańskich umysłach, jest Chrystus Król i Papież, Pan narodów i Kościoła. Rolą tych piątych kolumn jest dostarczenie pozornego i wiarygodnego powodu, by odwrócić uwagę od rozpoznania wywrotowych zamiarów, które usiłują zrealizować. Aby więc zmusić kapłanów i wiernych do przełknięcia tego, co do wczoraj było nie do pomyślenia, zapewniono ich, że posoborowa reforma liturgiczna powinna pozwolić im na pełniejszy udział w świętym działaniu, odnowioną znajomość Pisma Świętego i nowy zapał misyjny, by stawić czoła wyzwaniom współczesnego świata. Gdyby powiedziano im, że Sobór Watykański II ma posłużyć jako narzędzie zniszczenia Kościoła katolickiego, nikt by tego nie zaakceptował, tak jak nikt nie pozwoliłby sobie na zaszczepienie się silnie wyniszczającą surowicą genową. Pierwsza pewna i skuteczna dawka modernizmu, zaszczepiona Soborem Watykańskim II, potrzebuje drugiego liturgicznego impulsu, ekumenicznego impulsu, czwartego zastrzyku synodalności, za każdym razem przedstawiając soborowe serum jako cudowne. Z tego powodu traktują Mszę św. Piusa V na równi z iwermektyną i zabraniają jej sprawowania. Ta Msza ukazuje, czym jest prawdziwe lekarstwo, a jednocześnie wskazuje na przyczyny zła, którego doświadcza ciało kościelne.

Gdyby obrońcy Soboru działali w dobrej wierze, nic nie powstrzymywałoby ich przed przyznaniem się do błędów i ich naprawieniem, powracając do tego, co od tysiącleci okazuje się skuteczne i ważne. Jednak to właśnie zła wiara popycha ich do zaprzeczania dowodom i uporczywego przedstawiania Soboru Watykańskiego II jako „wydarzenia proroczego”, w obliczu którego nie jest możliwa ani refleksja, ani skrucha. Gdyby wierni zrozumieli oszustwo, którego padli ofiarą, zrozumieliby również nieuczciwość, z jaką postępowali i nadal postępują kardynałowie i biskupi, i zdystansowaliby się od nich. Dlatego nie należy dopuszczać żadnych odstępstw od jego stosowania, zwłaszcza jeśli te wyjątki dowodzą, o ile lepsza była „starożytna liturgia” „starożytnego Kościoła”.

List Roche’a do kardynałów potwierdza tę złą wiarę, ponieważ nadal obsesyjnie powtarza on błędne i fałszywe argumenty, początkowo przedstawione w celu uzasadnienia rewolucji soborowej, podczas gdy wszyscy wiemy, że wywrotowe umysły, które ją zorganizowały, były w pełni świadome tego, co chciały osiągnąć. A po całkowitym zniszczeniu całego katolickiego nauczania i liturgii, nie mogą się wycofać, nie ujawniając swojej zdrady.

Te żałosne próby nadania pozorów legitymizacji wywrotowym działaniom heretyckich i skorumpowanych duchownych nie służą ani sprawie Kościoła Świętego, ani chwale Bożej, ani zbawieniu dusz. Są ostatecznym, aroganckim gestem tych, którzy wiedzą, że nie mają innego wyjścia, by utrzymać władzę, jak narzucić swoją wolę autorytaryzmem tyranów. Przygnębiające jest to, że nieliczne głosy krytyczne w Kościele – i to bardzo umiarkowane – w ogóle nie chcą kwestionować Soboru ani Novus Ordo, a jedynie stawiają obok siebie Magisterium Kościoła i Mszę trydencką, nie rozumiejąc, że to współistnienie przeciwieństw jest niemożliwe.

Konsystorz ten ustanawia ciągłość między Bergoglio a Prevostem we wszystkich kontrowersyjnych punktach programu synodalnego i w kwestii nieodwołalności Soboru. Na froncie modernistycznym mamy do czynienia ze złą wolą tych, którzy deklarują się jako inkluzywni dla wszystkich poza katolikami; na froncie konserwatywnym – który moglibyśmy nazwać ratzingerowskim – mamy błędne przekonanie, że liturgia trydencka i ryt montiniański to dwa prawowite sposoby wyrażania tej samej wiary, których Sobór Watykański II nie zmienił. Roche doskonale wie, że Vetus Ordo i Novus Ordo są niezgodne nie tyle ze względu na aspekty ceremonialne, co dlatego, że pierwszy opiera się na wierze katolickiej, a drugi na błędach dogmatycznych i eklezjologicznych, które przejął Sobór. Jednak wśród konserwatystów są tacy, którzy idą w ślady modernistów, obstając przy wersji błędnej interpretacji Soboru Watykańskiego II i ciągłości między Kościołem katolickim a Kościołem synodalnym.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Katolicy wiedzą, że Kościół Święty jest niezniszczalny dzięki obietnicom Chrystusa i że ta niezniszczalność wyraża się również w Sukcesji Apostolskiej, która zapewnia przekazywanie Depozytu Wiary i uświęcającej misji dusz aż do końca świata, dzięki szczególnemu działaniu Ducha Świętego. Nie oznacza to jednak, że jego Hierarchia nie może być infiltrowana i zajęta przez wysłanników wroga, którzy twierdzą, że są uznawani za prawowitą władzę, podczas gdy sami stanowią prawa i rządzą wbrew samemu Kościołowi. „Po owocach ich poznacie” (Mt 7, 20). W związku z tym, zauważenie soborowego i synodalnego ciosu powinno być pierwszym krokiem do jego naprawienia. Oznaczałoby to jednak również uznanie, że autorytet Hierarchii jest uzurpowany przez fałszywych pasterzy, którym nie należy się posłuszeństwo. Tego właśnie konserwatyści nie chcą zaakceptować, ponieważ nie uznają tego soboru za zamach stanu i co najwyżej potępiają jego błędne interpretacje.

Jako przykład wystarczy przytoczyć propozycję, którą biskup Schneider upokorzył u stóp Najświętszej Marii Panny: Konstytucję Apostolską regulującą pokojowe współistnienie Vetus i Novus Ordo. Ten fikcyjny pokój liturgiczny sankcjonowałby dedogmatyzację liturgii (i deliturgikalizację doktryny) poprzez sztuczne i nienaturalne rozdzielenie lex credendi od lex orandi. W tym sensie kanon wiary i kanon modlitwy przestałyby być wyrazem siebie nawzajem: możliwe byłoby przestrzeganie błędów Soboru Watykańskiego II i odprawianie Mszy trydenckiej, co jest ewidentnie niedopuszczalnym paradoksem.

Niepokojąca jest również postawa kardynała Burke’a, który mówi o konsystorzu jako o „wielkim dobrodziejstwie”, jedynie ubolewając nad krytyką organizacyjną, jednocześnie milcząc na temat trwającego procesu synodyzacji w Kościele. Ten chorąży konserwatyzmu nie wykazał się walecznością, jaką początkowo prezentował podczas Dubia. Niechętny konfrontacji z rzeczywistymi problemami nękającymi Kościół i przekonany, że nie ma sprzeczności między wiarą katolicką a soborowym i synodalnym credo, Jego Eminencja ma nadzieję na pokój liturgiczny, który nie spodoba się wszystkim, a którego jego rozmówcy w Watykanie nie będą się sprzeciwiać.

Leone nie wykonał żadnego gestu ani nie wypowiedział ani jednego słowa, które potwierdziłyby pobożne złudzenia konserwatystów. Wręcz przeciwnie, powtórzył, verbo et opere, swoją absolutną ciągłość z poprzednikiem Bergoglio w budowaniu Kościoła synodalnego, innego niż ten założony przez Pana Jezusa. Podporządkowanie Kościoła soborowego i synodalnego zasadom rewolucyjnym i agendzie globalistycznej jest całkowite i rażące. Stanowi ono prawdziwy dowód podporządkowania Hierarchii wywrotowej elicie, która trzyma Zachód w niewoli, oraz władzy ontologicznie antyludzkiej i antychrześcijańskiej: głęboki Kościół i głębokie państwo nadal dążą do tych samych celów i zapewniają posłuszeństwo wiernych i obywateli, uciekając się nawet do użycia siły.

Nic nie pozwala nam nawet przypuszczać, że ten wyścig ku otchłani da się powstrzymać. Wręcz przeciwnie: im bardziej widoczne są katastrofalne skutki, tym bardziej władcy i duchowni upierają się przy proponowaniu jako domniemanego rozwiązania tego, co w rzeczywistości jest przyczyną. W obliczu takiego uporu należy zwrócić uwagę na endemiczny kryzys władzy ziemskiej – cywilnej i religijnej – której kres położy jedynie nasz Pan, gdy odzyska uzurpowaną obecnie władzę królewską i kapłańską.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

18 stycznia 2026 r.
Druga niedziela po Objawieniu Pańskim
Wspomnienie Katedry Świętego Piotra w Rzymie