23 lutego 2026r. w Św. Piotra Damjana Bp Wyznawcy Doktora, podczas Mszy Św. w rycie rzymskim, odprawianej w domowej kaplicy katolickiego domu przy Placu Zmartwychwstania 1 w Baranowie, Ksiądz Michał Woźnicki SDB, wygłosił ogłoszenia: “Z Panem Jezusem do chorych. Beatus, beata, beatum. Kara Boża jest zawsze łaską. ” – do odsłuchania w ramach transmisji Mszy Św.
Kapłan mówił m.in:
“Kazanie na pierwszy dzień po rekolekcjach (…)
Zabrałem pana [ministranta] po rekolekcjach, wczoraj, na przejażdżkę.
Aaa- spełnię jakiś dobry uczynek (…)
Po domach (…) chorzy są. (…) Chcieliby tu być- nie byli.
Pojadę, nawiedzę z Panem Jezusem.
“Pan Jezus do Pani przyszedł”- i cieszy się starsza pani, że Pan Jezus przyszedł. (…)
Jeszcze inni chorzy są. Jadę 40-50 km- niedaleko. Niedaleko i daleko (…) do chorych.
Wracamy z panem. Pan czcigodny ministrant, żeby z dzwoneczkiem szedł przed Księdzem, który idzie z Panem Jezusem w bursie,(…) żeby- jak coś- ludzie widzieli, że Jezus idzie- Bóg prawdziwy. (…)
Wracamy.
Tak długo milczeliśmy w czasie rekolekcji więc pytam: Co Pan widział (…)?
“Księże, byłem, byliśmy w domu, gdzie kary Boże albo łaski “(…)
byliśmy w domu, gdzie kary Boże i łaski.
Nie mam wiele do (…) korygowania, poza dopowiedzeniem; kara Boża jest zawsze łaską (…) tu w doczesności, żeby się poprawił człek, a jakby mu szło na wieczną nieszczęśliwość w piekle- żeby mniej cierpiał. A jeszcze o czyściec- żeby odcierpieć tu, co w czyśćcu będzie wiele, wiele, wiele cięższe do odcierpienia, odpokutowania.
Jak nieszczęścia wyglądają?
Dwa: Młode niewieście ciało położone, powyginane, słabowite- ledwo co żyje- o Pana Jezusa woła, o pomoc Pana Jezusa. No to przyszedł Pan Jezus do Pani. Widać pani do Pana Jezusa przychodziła kiedyś- to Pan Jezus przyszedł- Ksiądz przyniósł.
Drugie. Człowiek rozłożony na łożu (…) ja nie medyk, ale tak z objawów zewnętrznych to tak wyglądają ludzie, którzy umierają (…)
Tak jakby się miało na śmierć.
Dwa nieszczęścia w domu- do pary. Nie muszą być do pary. Trzy też mogą być (…)
Jest takie polskie piękne imię: Beata.
Beatus, beata, beatum– szczęśliwy szczęśliwa, szczęśliwe. Stąd to imię jest, z łacińskiego: Beatus- szczęśliwy.
A tu- nieszczęście. Nie półtora, ale 6, 10, legiony (…) przelewają się każdym słowem, każdym gestem…”
Dalej w kazaniu, Ks. Woźnicki odczytał z mszalika krótki żywot Św. Piotra Damiani, dodając inne fakty z rozszerzonego żywotu tego święto wskazując m.in:
“największy potencjał do beatus, beata, beatum– żeby przekleństwo stało się szczęściem, bo człowiek się właściwie zorientował- ku Bogu.
Nikt mnie nie kocha. Bóg nie- Bóg kocha mnie. (…)
Inni mną pogardzają, ja mając miłość Bożą w sercu nie pogardzam nikim.
Ty gardzisz sobą, upokarzasz się- będąc w grzechu- nie nawracając się, nie czyniąc żeby z tego siebie, który pogardza sobą, był ten, który jest zdolny do miłowania siebie, bo umiłował nas Bóg i w sakramencie spowiedzi, słyszeliśmy w czasie rekolekcji, uzyskujesz spokój sumienia (…) Po spowiedzi człowiek staje się spokojniejszy, promieniejący.”
Tu Ksiądz Woźnicki podał przykład z poprzedniego dnia, gdy po nabożeństwie do pomieszczenia u góry weszły osoby z rekolekcji, i te, które nie były na rekolekcjach:
“jeden wszedł- jakby ciemność przyszła- noc- w nim. Nieszczęśliwy człowiek. Najgorszego szefa na świecie ma. Nikt takiego nie ma, jak on. Wiecie kto jego szefem? On sam.
Każdy inny by się zlitował (…) by popatrzył: ty wiesz co? Choć na jeden dzień, ale wyskocz na ryby, nie wiem gdzie, na rekolekcje jedź.
A ten se nie da urlopu- bo policzone wszystko ma: kalorie, kilometry i… Łaskę Bożą, że jej nie potrzebuje, albo nie tą, którą Bóg ma i da, tylką tą, którą on myśli, że ma.
Owoc rekolekcji- spowiedź- przywraca pokój serca.
Największe nieszczęście- źle się spowiadać. Nie – nie pójść do spowiedzi, tylko źle się spowiadać- i pozór szczęścia, i jest namiastka beatus, beata, beatum, bo szczęście w człowieku, nie jest to, które człowiek ma- bo ma. Tylko ma, bo Bóg (…) daje każdemu, kto o nie woła, prosi.
O szczęście?
Nie- o Boga.“
Tego dnia Ksiądz Woźnicki odczytał też (dodając swoje komentarze) kolejny fragment, wydanego nakładem Towarzystwa Świętego Michała Archanioła w Miejscu Piastowym, w 1939 roku, Apologetycznego Katechizmu Katolickiego autorstwa Ks. Walentego Gadowskiego, a także kolejny fragment lektury duchowej: Reginald Merie Garrigou- Lagrange OP “Trzy okresy Życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie”.
Apologetyczny Katechizm Katolicki. 87 O panowaniu nad sobą, czyli o wstrzemięźliwości cd. – do odsłuchania tutaj.
W katechizmie Ks. Gadowski pisał m.in:
“Chcąc zdobyć się na cnotę wstrzemięźliwości, trzeba co dzień dla miłości Boga i bliźnich czynić dobrowolne, chociaż drobne ofiary ze swoich wygód i przyjemności, zresztą dozwolonych, czyli ćwiczyć się w aktach negatywnego umartwienia chrześcijańskiego. Szczególnie wskazane są takie ofiary, które niczyjej uwagi na siebie nie zwracają, a są przeciwne naszym upodobaniom. Oczywiście potrzeba ku temu pomocy Bożej, więc i modlitwy…”

